Dragonblade
Wrath of Blade
2008/02/07
Wii jest prawdziwym utrapieniem dla prawdziwych graczy. Poza “Super Mario Galaxy” i “Zelda” ten udany biały gadżet nie proponuje prawie żadnych gier, które byłyby przeznaczone wyłącznie na ten system. Jakaż to radość zobaczyć w końcu, że przygodówka toczy sie w miejscu, gdzie słychać świst ostrzy i mieczy. Zelda dowiodła, że po paru drobnych przeróbkach, może to być niezwykle interesujące przedsięwzięcie. Dragon Blade: Wrath of Fire daje nadzieję tym, którzy nie kupili Wii tylko z myślą o przyjaciołach i sąsiadach i ich palcach ze śladami chipsów, którzy po kolei nadużywają Wiimote.
Niestety, to nie tak. … gdy sąsiedzi nie mają nic do roboty prócz patrzenia, po kilku minutach odczujesz nagłą potrzebę użycia Wiimote do gry w bowling lub w golfa, a następna paczka chrupek została już otwarta. Rzeczywiście, programiści Dragon Blade obiecują, że można teraz w końcu rozwinąć swój talent walki na miecze, a dolny wiersz jest jednak tym samym mechanizmem sterowania, który można użyć do symulacji miksowania koktajli. Istotnie, wszystko co brzmi świetnie w teorii, tak jak to, że różne ruchy Wiimote generują różne techniki uderzenia, w praktyce okazują się nieprawdziwe. Samo tylko potrząsanie Wiimote wystarczy do uzyskania żądanego efektu. Zbliża się wróg? Potrząśnij. Zniszczyć skrzynię? Potrząśnij. Jesteś otoczony? Potrząśnij. Potrząsanie Wiimote jest w tej grze odpowiedzią na wszystko i ukazuje prostotę tego produktu.
Fakt, że potrząsanie wystarcza w prawie wszystkich sytuacjach pokazuje jak nieprecyzyjne i toporne jest sterowanie, ale również jak mało uwagi poświęcono na stworzenie gry Dragon Blade: Wrath of Fire. Jest tu niewielka różnica między wymachiwaniem mieczem, a kłuciem przeciwnika, ponieważ kłucie powoduje więcej obrażeń i dłużej trzeba się go uczyć. Do obrony trzeba użyć przycisku A – szkoda że wojownik na ekranie potrzebuje tyle czasu, by otrzymać te informacje. Zanim zacznie wykonywać polecenie, już leży. Pokonany przez powolność łańcuszka poleceń. Dobrze, że wojownik dysponuje taką mocą witalną, że może przetrwać większość ran. Nawet w sytuacji ciągłej obecności przeciwników możliwe jest dość szybkie posuwanie się do przodu – gracz nie ma właściwie innego wyboru ponieważ tylko jedna droga prowadzi przez cały poziom – skrzyżowania, inne wyzwania, różnorodność? Zapomnij. Od czasu do czasu trzeba pokonywać wszystkich wrogów, aby posuwać się naprzód, ale na ostatniej ścieżce wystarcza po prostu miecz smoka. Po zamienieniu się w Bossa, poziom niedokładności staje się widoczny. Dzięki niedokładnemu sterowaniu prawie niemożliwe są celne uderzenia i kłucia. Możesz tylko mieć nadzieję na przypadkowe trafienie i modlić się, aby avatar przyjął na czas pozycje obronną. Jednak po trzeciej próbie pokonania 3 poziomu wiara i nadzieja gaśnie – Dragon Blade: Wrath of Fire staje się ofiarą własnego sterowania. Nawet uzyskana po pokonaniu bossa moc nie zmienia tego faktu.
Kamera nie zawsze potrafi uchwycić akcję w odpowiedni sposób. Można go oczywiści stale poprawiać - postać obrócona do ściany jest jednak ślepa i jest łatwym łupem. I znowu jedynym sposobem jest potrząsanie. Nie musisz grać w tenisa jak za pomocą Wii aby wyrobić sobie łokieć tenisisty. Oczy tez cierpią: Grafika jest hołdem do początków GameCube, błędy obrazu połączone z estetyką dawnych gier komputerowych niezbyt dokładnie oddają charakter gry. Urwiska są ograniczone poprzez niewidoczne płoty, przeciwnicy poruszają się jak we śnie i ich animacja jest kiepska, nie porusza się również ani jedno źdźbło trawy. Jedynym porządnym efektem jest efekt ognia. Projekt gry nie jest na poziomie Roku 2008. Po ukończeniu poziomu otrzymujesz punkty i możesz wybrać następne stacje na mapie. Może to nie najważniejsze ale jeszcze raz widać brak pomysłów w grze Dragon Blade.
Prosta historia o królu smoku, którego dusza po zdradzie ucieka do miecza wojownika łączy się z odrobiną zemsty – pomysł jak z książeczek dla początkujących scenarzystów opowieści fantasty. Historia jest opowiedziana za pomocą źle skadrowanych scen bez żadnych głosów i dźwięków w tle – lekka muzyka w tle czasem jakieś westchnienie lub jęki. Tylko znienawidzony król czasem coś mówi. Wszystkie pozostałe dialogi są w formie pisemnej a z powodu braku obrazu pokazującego wyraz twarzy i gesty nigdy tak naprawdę nie wiadomo kto właściwie mówi. Historia jest raczej nudna a jej niedostatki nie maja właściwie znaczenia – powinno się jednak wprowadzić do gry więcej obrazu
MS
| Podsumowanie
|
| Dragon Blade: Wrath of Fire wydaje się być zdjęciem, jest prosta i liniowa. Jest to średni produkt o wielu błędach, który jest dobrą propozycją tylko dla zdecydowanego entuzjasty smoka. Jeśli kupiłeś Zelda i masz nadzieję na znalezienie czegoś porównywalnego, będziesz rozczarowany oferta na rynku – wydaje się, że Wii pozostanie na uboczu Zwykłych Gier. |
| Infobox
|
| Producent
LAND HO! |
Liczba graczy
1 |
| Wydawca
Koch Media |
Zalecany wiek
12+ |
| Gatunek
Przygoda
|
|
|